Po co powołano „Sztukę Polską"?. - Z kilku powodów. Najważniejsze są chyba te. by nie zaprzepaścić dorobku gospodarczego byłego Związku Polskich Artystów Plastyków i zapewnić odpowiednie warunki do pracy twórczej członkom tego środowiska - ZPAP miał dorobek gospodarczy? - Owszem. Posiadał Zakłady Artystyczne.. Art", które zajmowały się sprzedażą dzieł sztuki, wyrobów artystycznych i usług. Zaopatrywały - za pośrednictwem specjalistycznych sklepów plastyków w niezbędne im materiały, surowce i narzędzia. Na zlecenie Ministerstwa Finansów prowadziły konto rozliczeniowe honorariów z indywidualnie zawieranych umów i sprzedaży dziel. Zlikwidować te zakłady? Połączyć z jakimś innym przedsiębiorstwem, tworząc monopolistyczny moloch? Rozważane były różne wersje. Za najkorzystniejszą uznano powołanie „Sztuki Polskie;", która przejmując tradycje i zakres działania ..Artu", zachowała pewien stały element z dotychczasowego obszaru życia plastycznego w kraju, a zarazem rozwinęła go. wzbogaciła 0 nowe funkcje i nowo sfery działania - A konkretnie czym się Wasza firma zajmuje? Realizujemy zamówienia zakładów pracy, instytucji. stowarzyszeń, indywidualnych klientów na projektowanie wystaw, wystrój wnętrz, wzornictwo przemysłowe. na malarstwo ścienne, grafikę użytkową, konserwację dzieł sztuki. Prowadzimy też sprzedaż dzieł sztuki 1 wyrobów artystycznych. - To samo robią ..Pracownie Sztuk Plastycznych, Spółdzielnia „Plastyka". Za mało było pośredników między artystą a nabywcą jego prac? Na rynku artystycznym są obecnie dwa duże. liczące się. państwowe przedsiębiorstwa: ..Pracownie Sztuk Plastycznych i - właśnie Sztuka Polska. Obydwa w gestii Ministerstwa Kultury i Sztuki. PSP mają 20 oddziałów, istnieją od lat. My - jak na razie - 12. Działamy od lipca 1983 r. Ale oprócz nas jest jeszcze sporo innych, o mniejszym, często lokalnym zasięgu. Większych spółdzielni i ( doliczono się 24 i na dobrą sprawę nikt nie wie. czy to już wszystkie, bo co i raz powstają nowe Nie ma więc monopolistów, a jest konkurencja. To chyba dobrze i dla artystów, i dla klientów. Mogą wybierać z kim chcą współdziałać. Co Was wyróżnia spośród innych? Dwie sfery działania na pewno. Pierwsza - to obsługa socjalna całego środowiska: od wypłacania rekompensat, prowadzenia domów pracy twórczej, po wydawanie skierowań do sanatoriów i kartek żywnościowych. Tę działalność w całości finansuje Ministerstwo Kultury i Sztuki. A druga - to zaopatrzenie w materiały, narzędzia, sprzęt. Wszystkich uprawnionych do wykonywania zawodu artysty plastyka, bez względu na to z kim. dla kogo pracują. Prowadzimy już 15 specjalistycznych sklepów zaopatrzenia plastyków, otworzymy dalsze 4 jeszcze w tym roku. a docelowo chcemy je mieć w każdym województwie i umożliwiać w ich zakupy nie tytko profesjonalistom, ale także studentom, uczniom, amatorom. W dziedzinie handlowo-gospodarczej sami na siebie i swój rozwój musimy zarobić. Tu nikt nam nic nie daje. - zarabiacie?. Plastycy zaakceptowali Waszą firmę? .Przejęliście przecież majątek ich byłego związku... - Lepiej, żeby uległ dewastacji, zapomnieniu lub został rozdzielony między kilka już istniejących związków?. Przecież całe środowisko z niego korzysta, może korzystać... A co do akceptacji - w ciągu zaledwie 5 miesięcy ubiegłego roku ponad tysiąc stu artystów plastyków juz z nami współdziałało. Współpracę z nami zadeklarował też nowo powstały Związek Polskich Artystów Malarzy i Grafików. Mam nadzieję, że ten krąg będzie się systematycznie powiększał. - Czym wygrywacie w konkurencji? Jak pozyskujecie artystów i zleceniodawców?. Od ośmiu miesięcy działa nowe, państwowe przedsiębiorstwo pod nazwą „Sztuka Polska”. Szyldy i oferty tej firmy spotyka się coraz częściej w Warszawie i innych miastach Polski. Postanowiłam zajrzeć za szyld i dokładniej dowiedzieć się, co wnosi nam ona w dotychczasowy nurt handlu sztuką i usługami plastycznymi. O rozmowę poprosiłam dyrektora naczelnego Sztuki Polskiej. Pewną role odgrywają niewątpliwie tradycje ..Artu". Ale sądzę, że artyści i zleceniodawcy na nas wskazują. bo wiedzą, że staramy się szybko, sprawnie, fachowo załatwiać wszelkie formalno-papierkowe sprawy związane z zawieraniem umów. z oceną, wyceną i rozliczeniem wykonanych dzieł czy prac. Staramy się też usprawniać nasze działania, obniżać koszty, by stosować niższe narzuty i pod tym względem też wygrywać z konkurencją. - U Was najlepiej, najkorzystniej? - Staramy się. choć np. od „Artu” przejęliśmy te sprawy w biegu, dosłownie z dnia na dzień. Mamy też kłopoty z kadrą, jej niedobór trzeba nadrabiać większym wysiłkiem, a złe praktyki zmieniać. - Artysta musi mieć pośredników, nie może sam załatwiać swych spraw?. - Może. I spore grono tak robi. mając u nas tytko konto rozliczeniowe. Niemniej dla artysty ważne jest i to. że dbamy o jego interesy, o właściwą ocenę i wycenę jego pracy twórczej. Z kolei zleceniodawcy wolą mieć do czynienia z przedsiębiorstwem, bo honoraria artysty nie obciążają ich funduszu plac i nie windują podatków, niekiedy bardzo wysokich, choćby na FAZ. Korzyści są więc wielostronne, bo i my z tego żyjemy. - Da się żyć? Plastycy narzekają, że zamówień mało. Odnotowaliśmy pewną poprawę sytuacji, choć rynek artystyczny - w obecnej sytuacji gospodarczej - jest znacznie węższy. Odpadły na przykład niemal zupełnie zamówienia na tak zwaną propagandę wizualną. a wpływy z nich stanowiły aż 31 procent zarobków plastyków. - Na co są teraz zamówienia, bo rzeczywiście portretów, transparentów, haseł niemal nie widać. - Na wszystkie rodzaje twórczości plastycznej. Na przykład profesor z Krakowa realizuje pomnik ku czci poległych w obronie Ojczyzny w latach 1939-45. Dla Częstochowy. Inni artyści zajmują się wystawiennictwem, malarstwem ściennym, wzornictwem, grafiką użytkową.. - I przychodzą do Was - podobnie jak do innych - z imiennymi zleceniami? A może Sztuka Polska. Jest tą firmą, która ma własny portfel zamówień poszukuje artystów plastyków do ich realizacji?. - u nas sytuacja jest podobna, jak w innych firmach. Zlecenia są z reguły imienne. Niejednokrotnie to efekt wieloletniej współpracy plastyka z jakimś zakładem pracy czy instytucją. I my też tak. jak inni honorujemy to. Bywały ongiś zakusy, by odbierać jednym zlecenia, a dawać drugim, mniej zarabiającym, bardziej potrzebującym. Nie opowiadałem się i nie opowiadam za tym. Klient ma prawo wybierać sobie artystę i artysta ma prawo do zlecenia do niego właśnie adresowanego Niekiedy zamówienia imienne stają się bezimienne, bo praca artysty nie spodobała się nabywcy. I odwrotnie. Pewną, nieznaczną liczbę zamówień mamy jednak do wolnego rozdziało i wówczas uwzględniamy tych, którzy mało lub wcale nie zarabiają, a gwarantują odpowiedni poziom wykonania pracy. Ale - jak na razie - takich zleceń jest niewiele. - Artysta nie musi wykonywać zleceń, żeby żyć. Może i powinien sprzedawać swoje prace, powstające z tego, co w duszy gra, a nie tylko bywa inspirowane zamówieniem. Dajecie takie szanse?. - Oczywiście. Prowadzimy już w kraju 21 galerii. W listopadzie tego roku organizujemy, pod patronatem ministra kultury i sztuki, I Targi Sztuki, które odbędą się w Poznaniu. Zapraszamy wszystkich do udziału w nich. - Ludzie kupują?. Tak. I to sporo. W ciągu pięciu miesięcy ubiegłego roku tylko w naszych galeriach sprzedaliśmy dzieł sztuki i wyrobów artystycznych za ponad 73 miliony złotych. Na ten rok planujemy obroty sięgające 200 min. zł. A oprócz naszych, istnieje w Polsce już chyba ponad sto różnorodnych galerii, w tym. zdaje się. z osiemdziesiąt prywatnych. Więc możliwości sprzedaży są znaczne. Jest za to ciągle nie rozwiązany problem oprawy obrazów olejnych, akwarel, grafik. Najczęściej są to tylko listwy. Chcemy i tym się zająć, wywołać produkcję odpowiednich a różnorodnych ram - albo na nasze zamówienie, albo w jakiejś samoistnej firmie. - Poszukujecie talentów, wyławiacie Je, promujecie, jesteście mecenasami, czy też po prostu tylko przyjmujecie prace plastyków do sprzedaży. Promuję przede wszystkim Biura Wystaw Artystycznych. umożliwiając indywidualne, zbiorowe prezentacje twórczości plastyczne;. Promują także choć w innej formie galerie rynku artystycznego, w tym nasze bo oferując, zarazem niejako polecamy dzieło. Myślimy też o utworzeniu przy naczelnej dyrekcji ..Sztuki Polskiej, galerii o charakterze ściśle promocyjnym, ale to kwestia przyszłości. Na razie sami mieścimy się w czterech punktach Warszawy i nie dysponujemy odpowiednim do tego lokalem. Poza tym musimy sami na taką galerię zarobić. Na mecenat jeszcze nas nie stać. Jest nim Ministerstwo Kultury i Sztuki. My tez już trochę kupujemy. Na własne ryzyko i z myślą o tym. by odsprzedać z zyskiem. TĘ formę będziemy rozszerzać. A kupując musimy być przekonani. że w ostatecznym rozrachunku nie stracimy a zarobimy. A co do penetrowania pracowni czy mieszkań... Sam tak działałem przez wiele lat. Teraz nie mam na to zbyt wiele czasu Namawiam kierowników naszych oddziałów i delegatur do bezpośrednich kontaktów z artystami. bo może rzeczywiście jest gdzieś jakiś malarz, grafik czy rzeźbiarz, który waha się. obawia, publicznie ujawnić swoją twórczość, choć warta tego? Wśród piętnastu tysięcy plastyków, których mamy. różne indywidualności mogą się trafić. - No właśnie. Plastyków tylu, a równocześnie zalewa nas fala szpetoty, koszmarków najróżnorodniejszych kiczów. Czym to wytłumaczyć? Nie mogliby być bardziej, lepiej i wszechstronniej wykorzystywani? Złożona sprawa. Ale myślę że wzornictwo przemysłowe mamy fatalne i... w fatalnej sytuacji. Wzornictwo kosztuje Producenci, wytwórcy pamiątek, upominków, zabawek skąpią na projekty