Ogromna sensacja, o której gazety na całym świecie donosiły wielkimi czcionkami na pierwszych stronach. W Anglii urodziła się Luiza Brown - pierwsze w historii ludzkości niemowlę poczęte w probówce. Dziś o urodzinach probówkowych dzieci informuje się co najwyżej w dwóch zdaniach, na ostatniej stronie. Sprawa stała się tak codzienna, że na wielkim, międzynarodowym kongresie w Dublinie mówiono jedynie o możliwościach poprawiania metody. O Tym, że się stosuje, nikt już w tym gronie nie dyskutował. la małżeństw, które od lat bezskutecznie oczekują potomstwa metoda ta jest bez wątpienia wspaniałym sukcesem, uwieńczeniem wieloletnich, medycznych ba- dań. Oto Christa Wucsich. prawie czterdziestolatka, przez 18 lat marzyła o dziecku, podejmowała bez protestu wszystkie zalecone jej kuracje, przechodziła niezliczoną ilość żmudnych badań. Wszystko na próżno. Dziś. dzięki eksperymentowi dwóch wiedeńskich lekarzy. jest matką ośmiomiesięcznego chłopczyka „z retorty”. Metoda stosowana przez tych specjalistów wydaje się prosta i łatwa do wytłumaczenia. Pod wpływem odpowiednich zaaplikowanych kobiecie leków wywołuje się jajeczkowanie, podczas którego z jajnika wydzielone zostaje nie jedno lecz kilka dojrzałych komórek jajowych. Komórki te zostają w odpowiedni sposób z organizmu kobiety wyizolowane i w warunkach laboratoryjnych zapłodnione nasieniem męskim. Po kilkakrotnym podziale zostają umieszczone w macicy, gdzie się zagnieżdżają i gdzie już potem rozwija się normalna ciąża. Luiza - niemowlę z probówki to jak się okazuje był dopiero początek eksperymentu. Dziś rzeczywistością stało się to. co jeszcze w poprzedniej generacji miało uchodzić za ponury wymysł wyobraźni autorów horroru. Nasienie męskie po głębokim zamrożeniu - może być przez wiele lat przechowywane w ..banku". W Danii na przykład kobieta posługująca się specjalnym katalogiem jest w stanie dla swego dziecka wybrać ojca o konkretnych cechach urody: o niebieskich lub brązowych oczach, szatyna lub blondyna, niskiego lub wysokiego, a nawet palącego lub nie. Żeńskie komórki płciowe mogą być zamrożone i magazynowane. Komórka żeńska anonimowej właścicielki może być zapłodniona nasieniem anonimowego dawcy i już pod postacią zarodka umieszczona w macicy innej kobiety. Takie doświadczenia przeprowadzane są w Austrii. Jeśli kobieta pragnie mieć dziecko a nie może donosić ciąży, w USA ma możliwość ..wypożyczenia” sobie matki, która za odpowiednim honorarium pozwoli umieścić w swoim organizmie zarodek i przez 9 miesięcy będzie nosiła w łonie cudze dziecko. Specjalistów, zajmujących się tą problematyką: lekarzy, psychologów, etyków. teologów zapytano: czy to wszystko musi i powinno być przedmiotem eksperymentu?. Czy nikt nie odczuwa lęku przed skutkami przekroczenia pewnych granic?. Angielski naukowiec, dr Patrick Steptee. który stał się pierwszym na świecie twórcą dziecka z probówki, a do tej pory zapłodnił odkrytą przez siebie metodą 200 komórek jajowych, powiedział: ..Każdy człowiek ma nie tylko prawo do posiadania dziecka - więcej, niemożność jego poczęcia jest traktowana jako swego rodzaju defekt, moje działanie oceniam więc jako akt humanitarnej pomocy. Inni zwracają uwagę na fakt. że metoda zapłodnienia poza organizmem przez kobiety została niemal powszechnie zaakceptowana (na 340 pacjentek leczonych w pewnej klinice na bezpłodność 80% zgodziło się bez toporów na zastosowanie tego zabiegu) a Więc na wycofanie się jest już chyba za poźno. Sprawa jednak wcale nie jest tak prosta. .laboratoryjne poczęcie" stwarza jeszcze! wiele. bardzo poważnych problemów. Na przykład: Gdy w organizmie kobiety doprowadza się przy zastosowaniu leków do jajeczkowania - uwolnionych zostaje, jak już była ¿owa. nie jedno lecz więcej pięć. sześć a nawet siedem - komórek jajowych Wszystkie one zostają pobrane i zapłodnione. Naukowcy zabezpieczają się w ten sposób przed ryzykiem, jakie powstałoby, gdyby pobrana została tylko jedna komórka, a próba zapłodnienia by się nie udała. Tylko co dalej? Co począć z pozostałymi? Nie chodzi tu przecież o takie sobie, zwykłe komórki lecz o ludzkie życie w jego najwcześniejszej fazie. Niektórzy specjaliści reprezentują pogląd, że gdy jeden zarodek umieszczony w macicy zacznie się już normalnie rozwijać pozostałe należy tak długo trzymać w probówkach. aż same zginą. Profesor-ginekolog Liselotte Mettler widzi wprawdzie techniczne trudności, głosuje jednak za zamrażaniem zygot (tak się nazywają komórki w pierwszej fazie rozwoju). Ponieważ z doświadczenia wynika, że zygota nie zawsze łatwo zagnieżdża się w macicy - aby zaoszczędzić kobietom całej procedury pozyskiwania nowej komórki jajowej, znacznie rozsądniej jest mieć taką zamrożoną i zapłodnioną „pod ręką". Ale jeśli okaże się, że będzie ona niepotrzebna?. Czy kobietę, która zdecydowała się na zapłodnienie w probówce, można zobowiązać, aby po pierwszej ciąży donosiła te następne? „Robimy doświadczenia jedynie na parach małżeńskich pobierając wyłącznie nasienie męża i komórką jajową żony; uważamy, że moralne i etyczne granice medycznego eksperymentowania zostały już osiągnięte w momencie uwieńczonego sukcesami manipulowania genami u zwierząt. Nie można bowiem wykluczyć, a może to być wyłącznie sprawą czasu, że podobne doświadczenia będą w przyszłości dokonywane na ludziach. Podobne obawy odczuwa dr Frieder Rexilius. który po międzynarodowym kongresie w Australii, gdzie wysłuchał referatu o zapłodnieniu dokonanym poza organizmem ludzkim, stwierdził: ..Wróciłem i powiedziałem do kolegów: My tego robić nie będziemy. Pod żadnym pozorem! Doskonale rozumiem kobiety, które z utęsknieniem czekają na spełnienie marzeń o macierzyństwie, z tych prób i działań jednak, które są czynione, mogą wyniknąć sprawy wręcz nieprzewidziane. Spójrzmy na problem drastycznie: fizyk Robert Oppenheimer, naukowe wezwanie do współpracy nad stworzeniem pierwszej bomby atomowej podjął pełen fascynacji i zapału. I wkrótce wystąpiła Hiroszima. Tego sobie absolutnie nie wyobrażał..." Jest to pytanie, na które nikt nie chce udzielić odpowiedzi. Wiedeński ginekolog. dr Wilfried Feichtinger. który zapłodnienia poza organizmem przeprowadza już ambulatoryjnie, „Niepotrzebne, głęboko zamrożone a już zapłodnione jajo wprowadza się do narządu rodnego kobiety, która nie mogąc mieć własnego dziecka - zdecydowała się to „probówkowe" zaadoptować już samodzielnie donosząc ciążą, ł znów pytanie: jak będą się czuli mężczyzna i kobieta świadomi. że gdzieś tam inna kobieta nosi w swoim łonie ich dziecko? Szwedzki ginekolog i psycholog dr Peter Fedor-Freyberg. który zajmuje się problemem psychicznego rozwoju płodu twierdzi. „Myśląc o ulepszeniu techniki, zapomina się o stronie psychologicznej. W żadnym przypadku nie można wykluczyć że określone łąki, które odczuwa kobieta poddająca się zabiegowi zapłodnienia poza swoim organizmem, mogą się przenieść na nie narodzone jeszcze dziecko. Tymczasem nikt nie myśli o tym. że kobieta, która się decyduje na taki krok. musi być również przygotowana psychicznie". Luiza Brown - to był dopiero początek. Jakie mogą być dalsze losy i następstwa tego sukcesu medycyny, dziś jest po prostu wielką, fascynującą, ale przyznajmy - budzącą lęk niewiadomą.