Jeśli masz ochotę na erotyczny portret swojej ukochanej, istnieje realna szansa na to, byś go zdobył. Artysta malarz Peder Meinert maluje niezwykle piękne akty, ale także potrafi stworzyć obraz na podstawie nade- słanego zdjęcia. Dzięki temu artysta tonie w zamówieniach. W okresie, kiedy Meinert miał wystawę w Galerii Zebrase, zabraliśmy do Aalborg dwie modelki: Tinę i Louise, tak by mógł je sportretować ku radości współczesnych i potomnych. Nie było to jednak tradycyjne pozowanie, jak się spodziewały dziewczyny... W sobotnie popołudnie, gdy zamknęły się drzwi za ostatnim gościem Galerii Zebrase w Aalborg, artysta wcale nie miał zamiaru odpocząć. Miał wprawdzie za sobą ciężki dzień. Przez wiele godzin bowiem w galerii tłoczyli się ludzie, którzy z broszurami w rękach wędrowali, przyglądając się barwnym obrazom na ścianach, dowiadywali się o ceny i dyskutowali między sobą, czy stać ich na zakup dzieła. Ale każda galeria życzyłaby sobie jak najczęściej przeżywać takie oblężenie. Cóż, w końcu swe prace wystawiał nie byle kto. bo sam Peder Meinert, a on potrafi odciągnąć od telewizora i nakłonić do ukulturalnienia się nawet tych, którzy sztuką nie są aż tak bardzo zainteresowani. A o dlatego, że jego obrazy intrygują wszystkich bez wyjątku. Peder Meinert maluje mianowicie między innymi obrazy erotyczne. Uwiecznia na płótnie piękne kobiece kształty w naturalnych uwodzicielskich pozach. Są to obrazy, na które nie tylko chętnie się patrzy, ale które też kuszą, by ich dotknąć. Trudno się bowiem powstrzymać, by nie musnąć palcami nagich ciał, ulegając nieodpartemu wrażeniu, że to żywa skóra. - Tę technikę podpatrzyłem u Hansa Lerfeldta - mówi Peder Meinert, zauważywszy jak gładzimy dłońmi obrazy. - Jestem nim zafascynowany - dodaje. - Oczywiście, każdy z nas ma swój styl, ale obaj posługujemy się podobną techniką, która dostarcza nie tylko wrażeń wzrokowych, ale i dotykowych. Nieważne, czy przedstawiam nagą kobietę, czy ubraną w siatkowe pończochy. Ale technika nie jest jedynym wytłumaczeniem sukcesu Meinerta. Od początku lat 90-tych maluje erotyczne obrazy, spełniając marzenia wszystkich, którzy marzą o takiej ozdobie sypialni. - Pomysł wpadł mi do głowy podczas targów erotycznych w Kopenhadze, na których sprzedałem parę wykonanych przez siebie plakatów - opowiada. Nawiasem mówiąc, w targach erotycznych biorę udział od samego ich początku, i to zarówno w Danii, jak i zagranicą. Wciąż się natykałem na ludzi, którzy chcieli mieć swój erotyczny portret. Uznałem, że zainteresowanie jest spore i postanowiłem się tym zająć. Długo rozmyślałem, w jaki sposób to zrealizować. Ludzie teraz żyją w takim tempie, są zabiegani i zestresowani, nie mają czasu na to, by przyjechać na parę dni do stolicy tylko po to, by pozować do portretu. W końcu znalazłem rozwiązanie. Chętni przysyłają mi fotografie, a po jakimś czasie otrzymują obraz swój lub ukochanej. Reakcja przeszła najśmielsze oczekiwania Pedera Meinerta. Fotografie nadsyłają ludzie z całego kraju. Kiedy zaś na targach erotycznych w Aalborg. artysta namalował gwiazdę porno Cindy Carrera, zamówienia popłynęły z całego świata. - Maluję wyłącznie kobiety - mówi malarz. - Jestem wielkim admiratorem kobiecego ciała. Kobieta zawsze stanowiła punkt wyjścia w mojej twórczości. Raz tylko zrobiłem odstępstwo Otrzymałem zamówienie na osiemnaste urodziny. Miałem namalować dziewczynę jubilata. Chłopak bardzo ucieszył się z prezentu. Wyjaśniwszy wszystkie szczegóły techniczne, Peder nakazuje Tinie: - Połóż się! Tina ze śmiechem kładzie się na papierze, ale ponieważ kręci się niespokojnie. Peder dla pewności przytrzymuje stopą jej plecy, tak by jak najwięcej farby przywarło do jej ciała. Trzeba jednak uważać, by farba nie zaschła i Tina nie przykleiła się do kartonu. Peder pomaga jej wstać i prowadzi ją do rozłożonego na podłodze płótna. Ponownie pomaga jej się położyć i przyciska do podłoża. Kiedy dziewczyna wreszcie wstała, jęknęliśmy z zachwytu nad feerią barw na jej ciele. Peder tymczasem przyczepia płótno do sztalug, a po domalowaniu paru czerwonych maźnięć dzieło sztuki jest już skończone. Artysta umieszcza jeszcze tylko swoją sygnaturę i odwraca się do Luisy, która pęka ze śmiechu. -Twoja kolej. Louise stara się skoncentrować i zachować stosowną do chwili powagę. W końcu nie co dzień ma się tak bliski kontakt ze znanym twórcą. Poza tym, kto wie? Może za parę lat te dzieła będą warte majątek...