Energia elektryczna jest dobrodziejstwem naszej cywilizacji. Mamy dzięki niej jasne i ciepłe domy. ona uwalnia nas od wysiłku fizycznego, porusza maszyny w przemyśle, na- pędza pociągi, rozwija rolnictwo. A jednocześnie energia staje się największym utrapieniem rządów, spędza sen z powiek menadżerom. Bo im bardziej kraj rośnie w potęgę, tym zachłanniejszy apetyt na energię. Trudno już sprostać wymaganiom postępu w tej dziedzinie - zużycie jest ogromne i ciągle się zwiększa. To tempo zaskoczyło nawet wytrawnych planistów. Kryzys energetyczny może nie mieć charakteru przejściowego, dlatego też traktowany jest z największą powagą. Prezydent Carter przez debatę nad programem energetycznym odłożył wizytę oficjalną w naszym kraju. - Za dużo zużywamy energii i za dużo jej marnujemy powiedział w Kongresie. Od czasu wybuchu kryzysu paliwowego USA zamiast oszczędzać, trzykrotnie zwiększyły zużycie ropy naftowej. Kupują paliwa za sumę o 25 mld. dolarów wyższą niż wynosi dochód ze sprzedaży wszelkich amerykańskich towarów za granicę. Nie jesteśmy wolni od podobnej troski. Mamy potężny przemysł i dynamicznie rośnie zapotrzebowanie na energię. A nowe kilowaty są coraz droższe. Dziś nakłady związane z uzyskaniem i przesłaniem jednego kilowata mocy wynoszą ok. 25 tys. złotych. Coraz drożej kosztuje bowiem budowa elektrowni i równocześnie z uprzemysłowieniem gwałtownie rosną też wydatki związane z ochroną środowiska przed pyłami i gazami. Cóż to jest jeden kilowat? Przeciętny polski odbiorca prądu posiada w domu urządzenia elektryczne, które pobierają znacznie więcej mocy. Pralka automatyczna - 2,3 kilowata na godzinę, telewizor ok. 0,18 kilowata, telewizja kolorowa jest bardziej energochłonna niż czarna, każde nowe urządzenia - robot, froterka. maszyna do mycia naczyń - to dodatkowe obciążenie mocy. Produkujemy, i będziemy rozszerzać zasięg wszelakich mechanizmów ułatwiających człowiekowi życie. Nie chodzi bowiem o rezygnację z postępu, a wszelki postęp, niestety, musi być związany z używaniem energii. Rzecz w tym, żebyśmy sobie zdawali sprawę jaką cenę płacimy za nowoczesność i żebyśmy bezsensownie tych kosztów nie mnożyli. Zdawać sobie sprawę powinni przede wszystkim ludzie odpowiedzialni za gospodarowanie w przemyśle. Przemysł jest najpotężniejszym zjadaczem energii i obszary marnotrawstwa ma kolosalne. Wystarczy powiedzieć, że co najmniej czwarta część kotłów używanych w naszym przemyśle i ciepłownictwie osiąga ledwie połowę sprawności energetycznej. A takich kotłów są tysiące. Poprawiając tylko o jeden procent sprawność jednego przeciętnego kotła, można zaoszczędzić rocznie ok. 40 ton paliwa! W budownictwie przez wadliwe wykonawstwo. złą izolację, trzeba o 20 do 50 procent zwiększać zużycie energii cieplnej. Okna i drzwi ze szparami, powybijane szyby w fabrykach, kosztują naszą gospodarkę ok. 2 min ton węgla rocznie. Przy okazji Barbórki szczególnie przykro mówić o marnotrawstwie górniczego trudu. Ponadto - konstruktorzy bardzo rzadko jeszcze martwią się o koszt eksploatacji urządzeń elektrycznych. A przecież jedną mamy gospodarkę i jedną, wspólną spiżarnię z energią. Czy my sami, obywatele w prywatnych domach, też powinniśmy się zajmować krajowymi kłopotami energetycznymi? Myślę, że nie wolno nam nie przejmować się sytuacją jaką zrodził postęp i ceną jaką przy- chodzi płacić za wygody. Nie znaczy to, rzecz jasna, że patriotyczny obowiązek nakazuje rezygnować z używania pralki czy telewizora. Ale nie wymaga żadnych poświęceń wygaszenie zbędnych oświetleń czy gaszenie radia kiedy go nikt nie słucha. W porównaniu z wielkościami energii jakie zużywa przemysł ciężki, zużycie domowe wydaje się zupełnie nieistotne, jednak pamiętajmy przez ile domów trzeba już mnożyć te rodzinne kilowaty i jak szybko gospodarstwa domowe obrastają w nowe sprzęty elektryczne. I jeszcze o jednym pamiętajmy - stosunek do wspólnych kłopotów jest legitymacją naszej społecznej dojrzałości. Jeżeli nie umiemy czy nie chcemy przejąć się trudnościami natury ogólnej, to znaczy, że nie zdaliśmy egzaminu z wychowania obywatelskiego.